Lońka Król Wiktor Zborowski

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Na podwórzu, gdzie co wieczór, jak zabawa, to się hula,
Wszystkie pary tańczą, gapiów cały rój -
Chłopaki szanowali nade wszystko Lońkę Króla
I nie wołał nań nikt "Lońka", tylko "Król".

Był nasz Król, jak to król, i gdy coś nie zagra komuś,
Coś nieklawo i w ogóle jakiś ból,
Nie zdarzyło się nigdy, żeby w biedzie nie pomógł,
Żeby ręki nie podał mu Król.

Ale kiedy messerschmitty czarnym krzyżem oznaczone
Nadciągnęły, jak te kruki, w huku dział,
Włożył Król, jak to król, cyklistówkę jak koronę
I na wojnę wyruszył, jak stał.

Znów zabawa na podwórzu, znowu słońce nam świeci,
Nikt po Królu łez nie leje, proszę was.
A dlatego, że sam jeden był na całym bożym świecie,
O królową nie postarał się na czas.

Ale gdzie bym się nie ruszył, jakim śladem czy też tropem,
W interesach, spacerkiem przez świat -
Wciąż zdaje mi się, że tuż za najbliższym zaraz rogiem,
Stoi Król, taki sam jak sprzed lat...

Bo choć kula nie wybiera, choć wojenka nas nie pieści,
Nie dla niego grób, mogiła pośród pól!
Bo, darujcie, ale w głowie mi się Moskwa nie mieści
Bez takiego króla jak Lońka Król!




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim