Galerianka Totentanz

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
No postaw go to Ci kupię ten cień.
Lubisz brać "mała", dobrze to wiesz...
O tak, to Twój dobry dzień.
Nie wstydź się, to nie pora na wstyd.
Możesz mieć - no bo kto, jak nie Ty...
wie, co to wstyd za nic.
Upokarzał Cię już ojciec i brat,
na kolana stary wujek Cię brał,
co pił, a potem spał...

Nie od mamy się uczyłaś, jak żyć.
Uwierzyłaś w to, że lubicie pić
i tak pokonałaś strach...

Miała chyba naście lat, nie kochała, bo kochała by brać.
Zaufała, że nie boli już śmiech rozdawany tu w pasażu, jak sen,
Miała chyba naście lat, nie kochała, bo kochała by brać.
Zaufała, że nie boli już śmiech rozdawany tu w pasażu, jak sen.

Poszłaś drogą, która schodzi na psy...
Życie dało, brało, co z tego gdy nie...
nie szanuje nikt...
Dla każdego jesteś tylko jak rzecz,
którą może sie pobawić jak chce...
O tak... lalka ze szmat...

Miała chyba naście lat, nie kochała, bo kochała by brać.
Zaufała, że nie boli już śmiech rozdawany tu w pasażu, jak sen,
Miała chyba naście lat, nie kochała, bo kochała by brać.
Zaufała, że nie boli już śmiech rozdawany tu w pasażu, jak sen.

No postaw go to Ci kupię ten cień...
No postaw go to Ci kupię ten cień...

Miała chyba naście lat, nie kochała, bo kochała by brać.
Zaufała, że nie boli już śmiech rozdawany tu w pasażu, jak sen,
Miała chyba naście lat, nie kochała, bo kochała by brać.
Zaufała, że nie boli już śmiech rozdawany tu w pasażu, jak sen.




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim