To ty Tomasz Wachnowski

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
To Ty
Zapach śniegu na parapecie
dotknięty zimnymi palcami szyby
To ty
wzrok który widzi inaczej
słowo w wielkich powodzi pamięci
To ty
Moje obumarłe członki
Wskrzeszone w starodawnej pieśni
To ty
przeciekasz przeze mnie
jak ciepłe krople deszczu
bez trudu przez malarza ręce
To ty
Między bogiem a prawdą
stawiasz ołtarz chłodny latem
ciepłym oddechem ogrzewany w zimie
To ty
Między bogiem a prawdą
stawiasz ołtarz chłodny latem
ciepłym oddechem
ogrzewany w zimie
To ty
Stare już dziecko bardzo smutnej matki
Za wcześnie by nad łez kołyską
To ty
w pustej obojętnej przestrzeni
drażnisz nić wiążącą serce
bez powodu bijące z nadzieją już bliską
To ty
I tylko ty
mógłbyś robić co chcesz
a jednak robisz tylko tyle
ile kochający człowiek
co nigdy nie był Bogiem
co nigdy nie był Bogiem
co nigdy nie był Bogiem
co nigdy nie był Bogiem




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim