Czemu Enrique kradniesz mi publikę T-raperzy znad Wisły

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
    1 rating
Te festiwale, bale, recitale, sterta dyplomów, szafa złotych płyt.
Światła i schody, tremy i nagrody, więc czemu teraz nie słucha mnie nikt.
Te huczne gale, widzów pełne sale, a po finale kosze pełne róż.
Bisy, owacj, rauty i kolacje, więc czemu teraz nikt nie chce mnie już.

(Na świecie rozbrzmiewa dziś głos, co zadał twórczości twej cios)

Czemu Enrique kradniesz mi publikę? Co uczyniłeś, że nie chcą bić braw już?
Czym omamiłeś fanów i krytykę, że na widowni mej osiada kurz?

Wspominam mile te cudowne chwile, gdy moje imię wiodło w branży prym.
Piękne komplety, widzów nadkomplety. Czemu dziś muszę pożegnać się z tym?

(Na scenach tryumfuje dziś gość, co takim jak ty daje w kość)

Czemu Enrique kradniesz mi publikę? Co uczyniłeś, że nie chcą bić braw już?
Czym omamiłeś fanów i krytykę, że na widowni mej osiada kurz?

Wnet przyjdą czasy, w których takie asy jak ty przeminą, niczym pierwszy śnieg.
Wtedy powrócę, na kolana rzucę. Dotkliwie skrócę twej kariery bieg.

(Lecz dzisiaj na tronie jest on, co wróży karierze twej zgon)

Czemu Enrique kradniesz mi publikę? Co uczyniłeś, że nie chcą bić braw już?
Czym omamiłeś fanów i krytykę, że na widowni mej osiada kurz? (x4)

Enrique, jest tyle miejsca na ziemi, że starczy dla nas obu. W końcu jesteśmy piosenkarzami i musimy sie trzymać razem. O Enrique.




Rate this interpretation
Rating of readers: Weak 1 vote
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim