Niby-statek Romantycy lekkich obyczajów

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Weź głęboki oddech,
Najlepiej weź i za mnie.
Tratwa nam się psuje,
A ciemnawo tam na dnie.
Prąd stanowczo żwawy,
Niezbyt można uciec.
Brzeg ma ostre skały,
A liną nie dorzucę.
Trzymaj się mnie mocno,
Jak tonąć to razem.
Pozostań tym ostatnim,
W mych oczach obrazem.

Płyniemy razem,
mój najlepszy zbawicielu.
Jesteś lewym wiosłem,
Dostarczycielem tlenu.
Cudów się nie boję,
Jestem tobie sterem.
Dopłyniemy z takim wiatrem,
Spięci w jednym ciele.

Otwórz szybko oczy,
Otwórz też i moje.
Jesteśmy na brzegu teraz,
Szczęśliwie we dwoje.
Niby-statek zniknął,
Toń zabrała wszystko.
Cudem ocaleni razem,
Wokół ciepły piasek.
Dobrze, że tu jesteś, bracie,
Zawsze byłeś, będziesz.
Jeśli z buta iść przypadnie,
Wezmę cię na ręce.
Wezmę cię na ręce.
Wezmę cię.


Płyniemy razem,
mój najlepszy zbawicielu.
Jesteś lewym wiosłem,
Dostarczycielem tlenu.
Cudów się nie boję,
Jestem tobie sterem.
Dopłyniemy z takim wiatrem,
Spięci w jednym ciele.




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim