Mandala Paweł Czekalski

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Mówiłam z Drogą tak pięknie jak umiałam
Kończyłam jej się a jeszcze tańczyć chciała
Ptaki jej grały, deszcz śpiewał

Mało wiem
Śpiewał mi o niej deszcz aż posmutniałam
W stópnych odmętach, zapyleniach cała
Że jej tęsknotą zbędnych bezdróż cień
Powiedział
Daj jej jeden taki dzień
Daj jej
Jeden taki dzień

Schowałam Drogę w przestworza mego ciała
Tam na bezdrożach niewyczerpana spała
I wrosła we mnie
A ja wrosłam weń
Siadłam przydrożnie w steranych już sandałach
zamknęłam oczy lecz w Drodze pozostałam
I deszcz wiem tylko, już nie wrócę z niej
zawsze
jeden drogi dzień

Garbatą dalą, co domem mym się stała
Biegnę aż ujrzę że to co ja się spala
Wtedy w jasności się usunę cień
Usnę przydrożnie jak we mnie kiedyś spałaś
wietrze rozpoznasz - skończona mandala

weź w skrzydła rozsyp w czyste światło zmień

jasno zawsze w nas się mień
...jak los zawsze w nas się mień




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim