Boczna & Praczas Pablopavo

Lyrics

  • Song lyrics Pan Wywrotek
ref.
Ooooj, nadzieja na tej ulicy jest raczej wątła
oj, tu tylko księżyc światłem w nocy sprząta
oj, krew w bladym świetle wygląda jak Polska
oj, światła aut z Grochowskiej szperają po kątach (x2)

Niby jest blisko, ale raczej na uboczu
oddech alkoholu po bruku się toczy
trzech typów wraca z balu, gdzie królowała nuda
teraz trzech króli do domu się buja
puste butelki i pogniecione szlugi
kolejny dzień będzie pusty i długi
patrzą i nie widzą, bo znają to na pamięć
gacie na sznurkach i szkło rozdeptywane
słuchają i nie słyszą, bo dźwięki wciąż te same
krzyki, i płacze, i oddechy rozespane
tylko nocnych telewizorów wprowadza gdzieś zamęt
Matka Boska na ścianie mówi amen

ref.
Ooooj, nadzieja na tej ulicy jest raczej wątła
oj, tu tylko księżyc światłem w nocy sprząta
oj, krew w bladym świetle wygląda jak Polska
oj, światła aut z Grochowskiej szperają po kątach (x2)

A tamta jest piękna jakby z innej dzielnicy
nic jej nie obchodzą z jej ulicy zalotnicy
jeździ wciąż do klubów frajerskich
ściąga nieszczęście jak w jakiejś przepowiedni
poszła na studia to można wybaczyć
ale czemu na chłopaków spojrzeć tu nie raczy
na starych przecież pijanych tak samo
i lewe 'najki' a zgrywa bycie wielką damą
przyjeżdża do niej brunecik w nowym Clio
omija chłopaków z wydyganą miną
dziś też pewnie był u niej i korzystał z rozkoszy
a na tę ulicę nikt go tu nie prosił

ref.
Ooooj, nadzieja na tej ulicy jest raczej wątła
oj, tu tylko księżyc światłem w nocy sprząta
oj, krew w bladym świetle wygląda jak Polska
oj, światła aut z Grochowskiej szperają po kątach (x2)

teraz chłopaki już stoją pod bramą
dopalają, dopijają co tam jeszcze mają
jeden drugiemu wyznacza termin spłaty
trzeci się chwieje oparty o kraty
brunecik wychodzi od swojej Anki
musi ominąć chłopaków zagajki
mówi: "nie mam szlugów nie mam żadnej floty"
czuje potem na plecach nadchodzą kłopoty
a to nie kłopoty, tylko krzywd wyrównanie
choćby im oddał wszystko
to i tak się dziś stanie
w roku zbitej latarni i w świetle łysego
przeklnięte ulice jakby mało było tego
a potem zniknie pod białymi podeszwami
i kosą cichą pod murami z cegieł stuletnich
i sto razy przeklęty, bo ta ulica jest jak z jakiejś legendy
tylko, że na końcu nie ma królewicza
światła z Grochowskiej jak płomień znicza



Rate this interpretation
anonim