Obcy Ozzy

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
    1 rating
Gdzieś niedaleko tam
Pośród krzyków, lamentów i braw
Znalazłem ucieleśnienie wiary
Zapomniał o mnie czas
Zapytał ktoś o znak
Znalazłem, choć wcale nie szukałem
Ciemno, cicho pośród źrenic
Znowu próbuję coś zmienić
Uwolnić od beznadziei
Coś co w magii się nie dzieli
Przez pół ani przez cztery
Uchronić od złodziei

Ciągle patrzę jak siedzisz smutna nad tą wodą
Jak szukasz w niej rozwiązań z pochyloną głową
Jesteś sobą, nie mówisz nic, zachwycam się tą mową
W odcieniach czerni też wyglądasz wyjątkowo
I jakoś słowa nie przenoszą tego co chcę Ci dzisiaj powiedzieć
- nie pomagają
Wypędzić z siebie to co siedzi, a nie powinno siedzieć
Błogosławieni Ci, którzy tego nie mają

Odcinam się od tego, palę mosty, zamykam drzwi
Ja wcale nie chcę tu być
I wcale nie chcę tu być i wcale nie chcę tak żyć
Żeby każdy dzień wyznaczał mi kolejne sny
Nie możemy sobie spojrzeć w oczy, nie możemy nic
Nie możemy nic, to trochę smutne ale dziś

Jesteśmy obcy
Jesteśmy sobie obcy
Jesteśmy obcy (dzisiaj/jak nigdy)
Jesteśmy sobie obcy

Dzisiaj jesteśmy sobie obcy
A jutro już nie
Dzisiaj to tylko głupie słońce
Jutro rzuca mądry cień
Dzisiaj myślę tak
A jutro powiem powiem nie
Wczoraj miałem dość
Dzisiaj więcej chcę
Nie jestem pewny czy za chwilę znów nie zmienię się
Nie jestem pewien czy wiesz, że mam to gdzieś gdzie odnalazłem sens
Każdej z moich klęsk, nie jestem pewny czy wiesz
Że pogubiłem chęć, że polubiłem śmierć

Jesteśmy obcy
Jesteśmy sobie obcy
JESTEŚMY OBCY
DZISIAJ JESTEŚMY SOBIE OBCY JAK NIGDY




Rate this interpretation
Rating of readers: Terrible 1 vote
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim