Żywopłot Olek Grotowski

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Trwa w okolicy popłoch
I zamieszanie spore:
Tatko strzyże żywopłot
Ogromnym sekatorem.

Zbudził się wczesną wiosną
Kiejby niedźwiedź w barłogu,
Przeciągnął się, otrząsnął,
Wylazł i siadł na progu.

Otworzył ślipia, sapnął,
Splunął przed się bez pudła,
Odegnał muchy łapą,
Poczochrał się po kudłach,

Furknął jak wentylator,
Lub jak słoń znad Zambezi,
Złapał w dłonie sekator
I zabrał się do rzezi.

Hej, w ulewie gałęzi
Wyrwanych zawieją
Coś się kłębi, coś rzęzi.
Jacyś czarci szaleją,

Jakieś się wilkołaki
Żrą bestialsko wśród żerdzi,
Fruwają krzaki-kłaki,
Coś jęczy i coś śmierdzi.

Przerżnął się tatko w poprzek,
Wypadł z gąszczu z łomotem,
Wydał bojowy okrzyk,
Hyc i runął z powrotem.

Znowu wszystko druzgota,
Tnie, rąbie, siecze w buszu,
Zajrzał sąsiad zza płota -
Cofnął się już bez uszu.

Przyleciał sierżant Miziak,
Strofował go na próżno,
Bo tatko dostał hyzia,
Ciach i lufę mu urżnął.

Aż wreszcie swoje zrobił,
Ściął ostatnią roślinę,
Plac jak pustynia Gobi,
Żywopłot jak Yull Brynner.

Wyjął tatko papieros,
Lecz kiedy go dopalał,
On - dopiero co heros -
Nagle sflaczał i zmalał.

Powiędły mu muskułki,
Ukazały się gnatki,
Wreszcie przeląkł się pszczółki,
Beknął i zwiał do chatki,

Gdzie swe członki żałosne
Okrył ciepłą bielizną...
Tak, tak, raz w roku na wiosnę,
Każdy z nas jest mężczyzną

W jakiejś tam specjalności,
Jak seks, ryby lub koty...
...lecz większość bez litości
Wyrzyna żywopłoty...




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim