Kanapka z człowiekiem Mateusz Nagórski

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
    1 favorite
Ostry nóż
Wchodzi w chleb
Deszcz okrusz-
Ków sypie się
Grzęznę w tłuszcz
Z oczu łzy
W ciepłych struż-
Kach płyną mi

To z cebu-
Li żółte młyńskie ko-
Ła przygniata-
Ją mnie do krom-
Ki Wsmarowa-
Li mnie od czo-
Ła aż po pię-
Ty i korzon-
Ki

Przyprawia-
Ją według kar-
Ty sól mnie szczy-
Pie w nos pieprz wier-
Ci a ja wca-
Le nie chcę być pożar-
Ty mnie nie spie-
Szy się do śmier-
Ci

– Jakim prawem starcy ludojady
Przyrządzają sobie tę kanapkę
Wrzeszczę przygnieciony i bezradny
Wciskam w tłuste masło łapki
Jeszcze sokiem z cytryn mnie spryskują
Żebym przed spożyciem skurczył się
Przecież ktoś się musi za mną ująć
Tak po prostu wszak nie zjedzą mnie!

Drgnął mój chleb
Unosi dłoń go wzwyż
Boże!
Czuję dech
Zgłodniały widzę pysk!
Może
To jest żart!
Czy śmiać się mam czy łkać?!
Patrzę
W lśnienie warg
Co zaczynają drgać!
Nagle
Otchłań ust
I zębów biała grań!
Woni
Zgniłej chlust!
Ruchomą widzę krtań!
Bronię
Się co sił!
Wtem trzask i mrok mnie skrył!

– Masło świetne
Chleb wspaniały
Człowiek z lekka
Był zgorzkniały




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim