Na zakręcie Marek Dyjak

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
    2 favorites
Dobrze się pani czuje?
To świetnie
Właśnie widzę jasny wzrok, równy krok
Jak z marszu

A ja jestem, proszę pani, na zakręcie
Moje prawo to jest pani lewo
Pani widzi krzesło, ławkę, stół
A ja rozdarte drzewo

Bo ja jestem, proszę pani, na zakręcie
Ode mnie widać niebo przekrzywione
Pani dzieli każdą zimę, każdy świt na pół
Pani dalej kocha Jego

Pora wracać, bo papieros zgaśnie
Niedługo, proszę pani, będzie rano
Chłopak czeka, pewnie wcale dziś nie zaśnie
A robotnicy wstaną

A ja jestem, proszę pani, na zakręcie
Migają światła rozmaitych możliwości
Pani mówi basta, pauza, pat
Pani mi nie zazdrości

Lepiej chodźmy, bo papieros zgaśnie
Niedługo, proszę pani będzie rano
Chłopak czeka, wcale dziś nie zaśnie
A robotnicy wstaną

A ja jestem, proszę pani, na zakręcie
Choć gdybym chciał, dawno bym się urządził
Już widzę pieska, bieska, stół
Wystarczy, żebym stał się miły

Pani także kiedyś była na zakręcie
Dziś pani dostrzega, proszę pani, te realia
I haruje pani jak ten wół
A moje życie kolebie się niczym balia

Pora wracać, już śpiewają zięby
Niedługo, proszę pani, będzie rano
Iść do domu, przetrzeć oczy, umyć zęby
Nim robotnicy wstaną
A ja jestem, proszę pani, na zakręcie
Moje prawo to jest pani lewo
Pani widzi krzesło, ławkę, stół
A ja rozdarte drzewo

Bo ja jestem, proszę pani, na zakręcie
Ode mnie widać niebo przekrzywione
Pani dzieli każdą zimę, każdy świt na pół
Pani kocha dalej Jego




Rate this interpretation
Rating of readers: Average 2 votes
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim