Plamy na słońcu Ludmiła Jakubczak

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Są czasami takie dni,
Że się kłócę z byle kim,
Kto pod rękę się nawinie.
Czy jest winien, czy niewinien,
W mig napsuję mu krwi.

A nazajutrz, skoro świt,
Gdy mi humor zły już zbrzydł,
Chcąc przeprosić kogo trzeba,
Wznoszę palec w stronę nieba,
Tam gdzie słońce lśni.

Plamy na słońcu, na słońcu plamy,
Gdy się kłócimy, gdy się gniewamy.
Sprawca nie tutaj, sprawca jest tam,
Nie ma sposobu uciec od plam!
Gdyby nie plamy na słońcu, na słońcu plamy,
Nikt by nie gonił nerwów resztkami.
Rano i we dnie zawsze bez trosk,
Gdyby nie plamy... ach, mam ich dość!

Do dziewczyny w takim dniu
Nie zaglądaj, miły mój.
Okład z lodu kładź na skronie,
W domu ukryj się jak w schronie,
Nie przeciągaj już strun.

Bo nazajutrz, skoro świt,
Bo nazajutrz będzie wstyd.
Nim przeprosisz kogo trzeba,
Nowe plamy spadną z nieba,
Nie ucieknie nikt.

Plamy na słońcu, na słońcu plamy,
Gdy się kłócimy, gdy się gniewamy.
Sprawca nie tutaj, sprawca jest tam,
Nie ma sposobu uciec od plam!
Gdyby nie plamy na słońcu, na słońcu plamy,
Nikt by nie gonił nerwów resztkami.
Rano i we dnie zawsze bez trosk,
Gdyby nie plamy... ach, mam ich dość!




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim