Bilans Leszek Czajkowski

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Robię się zgryźliwy i tyję,
włosy mi wyłażą powoli,
brzuch już sięga prawie po szyję,
ale to naprawdę nie boli.

Baba mnie rzuciła dla gościa,
co ma szybkie auto i pryszcze.
Kijem bym go obił po kościach,
ale cudzych uczuć nie niszczę.

Ref:
Trzeba nabrać trochę dystansu
i o pierwszym pomyśleć zawale.
O to mała próba bilansu
męskich ułomności i zalet.

Na dyplomie słabą mam czwórkę,
ponoć znam półtora języka,
tydzień spędzam sennie za biurkiem,
w piątki jadam tylko śledzika.

Na samochód zbieram od roku
i zarabiam średnią krajową,
lubię tłusty rosół i spokój,
jutro się zakocham na nowo.

Ref.

W polityce jestem na prawo,
dziennie jedno piwko chlam w biegu,
bywa, że się czuję głupawo,
gdy uwodzę żony kolegów.

Mówią o mnie zdolny przeciętnie,
może tylko nazbyt wrażliwy,
a ja bym was wszystkich najchętniej
wrzucił całkiem nagich w pokrzywy!

Ref.

Trzeba zadbać o siebie i kwita,
kupić ciepły sweterek i szalik,
pisać, śpiewać, o istnienie pytać,
pić i mostów za sobą nie palić.




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim