Kobieta bez wad Kazimierz Kowalski

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
    1 rating
Na lotnisku mleczna mgła
Długo leciał srebrny ptak
Zanim znowu w mych ramionach byłaś ty
Parę spojrzeń, kilka zdań
I wiem dobrze, że to fakt
Tak po prostu się spełniają moje sny

Królową mych dni właśnie ona
Tym, kto miał tu przyjść, właśnie ona
Kropelką na dnie właśnie ona
Tym, nigdy co złe, właśnie ona

Kobietą bez wad właśnie ona
Marzeniem od lat właśnie ona
Jak słońce i deszcz właśnie ona
Nadzieją mi jest właśnie ona

Jeszcze pusty cały dom
Brak mym dłoniom twoich rąk
A i serce także tęskni, kiedy zmierzch
Ciepły uśmiech z jasnych ram
Fotografia to mój skarb
Zanim tutaj zadomowi się twój cień

Królową mych dni właśnie ona
Tym, kto miał tu przyjść, właśnie ona
Kropelką na dnie właśnie ona
Tym, nigdy co złe, właśnie ona

Kobietą bez wad właśnie ona
Marzeniem od lat właśnie ona
Jak słońce i deszcz właśnie ona
Nadzieją mi jest właśnie ona

Królową mych dni właśnie ona
Tym, kto miał tu przyjść, właśnie ona
Kropelką na dnie
Tym, nigdy co złe
Kobietą bez wad
Marzeniem od lat właśnie ona




Rate this interpretation
Rating of readers: Terrible 1 vote
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim