Kantata na dwa budziki i kran Robert Kasprzycki

<!-- /* Font Definitions */ @font-face font-family:"Trebuchet MS"; panose-1:2 11 6 3 2 2 2 2 2 4; mso-font-charset:238; mso-generic-font-family:swiss; mso-font-pitch:variable; mso-font-signature:647 0 0 0 159 0;} /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 {size:612.0pt 792.0pt; margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0;} div.Section1 {page:Section1; --> Kantata na dwa budziki i kran

Szemrz? godziny szemrze szemrze czas
z?ych wskazówek bieg wci?? pogania nas
znowu przepraszasz prosz? nie mów nic
bo do jutra ju? tylko par? chwil

Prosz? nie mów nic prosz? ?pij ju? ?pij
i pod ko?dr? swe jasne oczy skryj
szemrz? godziny p?dzi dok?d? czas
z?ych wskazówek bieg chce przegoni? nas

Szorstki szept klepsydry to sypie si? piach
w twarzy tworzy ?leby sól pal?ca w ?zach
zmarszczki w sercu wytnie w oczach zgasi blask
terkocz?cy rytmem krwi? sycony czas

Nie mów ?e jest ?le ?zy obeschn? wnet
w oknie nocy kot pr??y czarny grzbiet
szemrz? godziny gna donik?d czas
z?ych wskazówek bieg nie przegoni nas



Rate this interpretation
contributions:
azja76
azja76
anonim