4 i 0 Karcer

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Kto mi powie bo sam już nie wiem czy zostałem
Tym kim chciałem czy przeciwnie
Swym wcześniejszym wrogiem
Jakimś obcym ciałem
4 i 0 więc dlaczego być nie mogę
Tak jak inni i jak reszta
Uległy, kupowany, nijaki, sprzedawany

To ja, a gdzie olśnienie
Zew czasu, ewolucja
To ja, a gdzie zbawienie
Ja, walc i rewolucja
To ja, a gdzie olśnienie
Zew czasu, ewolucja
To ja, a gdzie zbawienie
Ja, walc i rewolucja

Kto mi powie czy to ja czy świat się zmienia
Bo nie mogę poznać twarzy, obce i banalne
Takie przewidywalne
Odrobiny nijakości żądam też trochę pokory
Pozbyć również się nawyków
Desperatów i rycerzy, bluźnierców, buntowników

To ja, a gdzie olśnienie
Zew czasu, ewolucja
To ja, a gdzie zbawienie
Ja, walc i rewolucja
To ja, a gdzie olśnienie
Zew czasu, ewolucja
To ja, a gdzie zbawienie
Ja, walc i rewolucja

Bo nie można być bezboleśnie normalnym
Kosmicznie niepokornym być nikim
Niewidzialnym a rozpoznawalnym
Więc niech boli, niech dręczy i przeszkadza
Niech burzy stan banalny A 4 i 0
Chcę zostać normalny




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim