Bądź mi tatą... Kabaret Starszych Panów

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Może pan był brunet okazały –
ujmujący, czarujący uwodziciel pań –
i dziewczyny pan zewsząd otaczały,
zakochując się i trując tuzinami dlań.
Dziś to, proszę pana, są już echa –
fotografie, których w szafie szuka drżąca dłoń,
i jeżeli ja do pana się uśmiecham,
to mam inną i niewinną prośbę doń:

Bądź mi tatą –
źródłem pociech
bądź sierocie,
łez zapłatą.
Bądź mi tatą –
nakarm głodną,
ciało modną
okryj szatą.
Zaopiekuj się mym losem –
mawiaj do mnie ciepłym głosem –
roztocz tkliwość naokoło –
całuj w czoło.
Latem wywieź mnie na wieś
lub gdzie indziej jakoś gdzieś,
zimą ciepłą i przytulną otocz chatą.
Bądź mi tatą –
no, bądź!

Niech pan dzisiaj już do tamtych lat ni tęskni,
że obeszły się, gdy przeszły, z panem nie tak źle.
Niech pan raczej rezygnuje z przewag męskich –
ale za to jako tato niech pan lubi mnie.
Ja sympatią mą do pana zapałałam –
więc, o Boże, niech pan złoży tę ojcowską dłoń
na me ramię lub podobną mu część ciała,
a na inną mniej niewinną – Boże broń!
Bądź mi tatą –
przywiązania
dam ci w zamian
skarby za to.

Bądź mi tatą –
chroń od wszystkich
złych i śliskich
tarapatów.
Poślij uczyć mnie języków –
nie dopuszczaj do wybryków –
jasną przyszłość stwórz bogatą
z plutokratą.




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim