Towarzysze niedoli Kabaret Pod Egidą

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Wiosna ludów jesienią
przeleciała jak burza,
po komunie została
nieprzyjemna kałuża.
Drakulesku też runął,
słynny geniusz ludzkości,
zapłacili Rumuni
krwawą cenę wolności.

Towarzysze niedoli,
umęczeni koledzy,
bracia w smutku, co boli,
przyjaciele od biedy!
Kto wyjaśni, jak długo
można być w Europie
doświadczalnym królikiem
spotworniałej utopii?

Fałszywego braterstwa,
przymusowej przyjaźni,
oszukańczych frazesów
mamy dość najwyraźniej!
I tej biedy nieznośnej,
tej głupoty prostackiej,
urzędowej podłości,
propagandy maniackiej.

Towarzysze niedoli,
przyjaciele w goryczy,
poza nami kto zdoła
nasze krzywdy policzyć?
Poprzewracać pomniki,
poprzecinać zasieki,
zburzyć mury graniczne,
bodaj sczezły na wieki!

Halo, Prago Złocista,
Halo, Panie Wacławie,
Czy to nie brzmi zabawnie
Hasło "Hawel na Wawel"?
Halo, Peszt, halo, Buda,
bratankowie wy nasi,
teraz musi się udać
wspólny krok w lepsze czasy!

Towarzysze niedoli,
umęczeni koledzy,
bracia w nowej nadziei,
przyjaciele w potrzebie!
Aby nikt nie przekreślił
Naszych pragnień i złudzeń...
Pora Układ Warszawski
zmienić w Pakt Wolnych Ludzi!




Rate this interpretation
anonim