Sanatorium Joanna Liszowska

Lyrics

  • Song lyrics Pan Wywrotek
Na jeden dworzec w wielkiej ciszy
Spływa ogromna ludzi rzeka
Pytania lęgną się jak myszy
Co nas tu czeka, co nas czeka

I już swój numer masz i stolik
Tu będziesz bogiem albo rzeczą
Wiec tylko powiedz co cię boli
A cię wyleczą lub skaleczą

Bo czy podoba się czy nie, panowie, panie
Zawsze będziecie chudym losu audytorium
Tak to już jest, gdy ma się skierowanie
Do sanatorium, sanatorium, sanatorium

Bo czy podoba się czy nie panowie panie
Zawsze będziecie chudym losu audytorium
Tak to już jest gdy ma się skierowanie
Do sanatorium, sanatorium, sanatorium

W imadle ciała grosik duszy
I się nie wyrwie żadną siłą
W ciszy zmieniają się turnusy
A sanatorium jest jak było

Wierzymy wciąż, że zwyciężymy
Marchewka majta się u kija
Na szybie motyl w środku zimy
Rwie się na wolność, co zabija

Bo czy podoba się czy nie, panowie, panie
Zawsze będziecie chudym losu audytorium
Tak to już jest gdy ma się skierowanie
Do sanatorium, sanatorium, sanatorium

Bo czy podoba się czy nie, panowie, panie
Zawsze będziecie chudym losu audytorium
Tak to już jest gdy ma się skierowanie
Do sanatorium, sanatorium, sanatorium



Rate this interpretation
anonim