Ja, nocy letniej sen Jarosław Wasik

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
W ratuszu tętni tłum i kandelabry drżą.
I nosy w górę mkną znów awans dostał ktoś.
Szampany ciepłe choć obrasta wieczór w lód,
to z kobiet bladych dość biurowy bije chłód.

Je suis un soir d'été (Jestem letnim wieczorem)

Już biesiadników krąg szeroki obsiadł stół,
zjadają zupę swą a każdy ćpa co tchu.
Portfele cieńsze są i ciężki w gębie chuch.
Od potu karki lśnią uciska pasek brzuch.

Je suis un soir d'été (Jestem letnim wieczorem)

Znów na werandzie gość co wypił wiele zbyt.
Wszystkiego ma już dość klnie na swój podły byt.
Na szelkach trzyma się kolejna resztka dnia,
pulsuje w żyłach krew, tłum tętni i tłum gra.

Je suis un soir d'été (Jestem letnim wieczorem)

Swój na zbyt bujny biust obnoszą panie dwie,
choć w kuchni pędzą dnie ze szminką w kącie ust.
I jakiś żołnierz im by przydał się już dziś,
by mogły dalej iść przez lato tak jak w dym.

Je suis un soir d'été (Jestem letnim wieczorem)

A starcy jeszcze raz obsiedli skwery i
wielkości snują sny odkurzyć pragną czas.
Choć tępy ów był gość dziś skrzypi każdy gest,
gdy tłumy dziewcząt w krąg fetują wiosny kres.

Je suis un soir d'été (Jestem letnim wieczorem)

Gorzałki płynie moc przez miasto które wre,
gdy w nim odprawia msze gorąca letnia noc.
I w świat to miasto śle swój żal , niknący blask,
że nie jest portem nie, lecz jednym z wielu miast...

Je suis un soir d'été (Jestem letnim wieczorem)



Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim