Maleńka biedronka Janusz Gniatkowski

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
    1 rating
Raz malutka biedronka,
Piegowata od słonka,
Uśmiechnięta jak ranek majowy,
Zakochała się, wiecie,
W modrookim brunecie,
Tym brunetem był motyl tęczowy.

W białej cały rok willi,
Willa z płatków jest z lilii,
Byli bardzo szczęśliwi we dwoje.
Aż poleciał w świat motyl,
Przyrzekł przysłać list potem,
List na listku białego powoju.

Czekała malutka biedronka,
Aż piegi jej bladły z tęsknoty,
Wiatr listonosz w ogrodzie
"Nie ma nic" mówił co dzień,
Pewnie w innej zakochał się motyl.

Dzień szary był wciąż mimo słonka,
A nocą łzy srebrem świeciły,
Kiedy deszcz kwiaty zrosił,
W kropli chciała się topić,
Bo o liście zapomniał jej miły.

Aż tu nagle, jak z bajki,
Wiatr przez nowy zagajnik
Ekspres przyniósł na listku powoju.
"Kocham - pisał jej motyl -
Spać nie mogę z tęsknoty,
Twój i wciąż będę twoim".

Dziś radość ma w oczach biedronka,
List szczęścia do serca przytula,
Gratulują jej mrówki,
Maki drapią się w główki,
Wiatr jaśminem się upił i hula.

Dzień złoty jest znowu od słonka,
Tu koniec mej bajki się plecie,
Jeśli ty ją usłyszysz,
Może list mi napiszesz,
Ukochana, zgubiona gdzieś w świecie.




Rate this interpretation
Rating of readers: Great 1 vote
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim