Album rodzinny Jan Kaczmarek

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
    1 rating
Cieszy się ojciec gdy syn czasami,
wyjmie z szuflady stare albumy,
wśród kart pożółkłych zdjęcia - a na nich,
wspaniały ojciec - powód dumy.

Rodzinne zdjęcia, dziadek wąsaty
i babka z gromadką dzieci;
poszukaj synu, poszukaj taty,
oj! łza się w oku kręci.

Mały ministrant w komeżce białej,
to ojciec - ten z tyrbularzem;
w czasie procesji Bożego Ciała,
rynek i cztery ołtarze.

Kochane twarze, miłe pamiątki,
gromadka strzelców, podchorążówka,
Kock albo Kutno, mylą się wątki,
Armia Ludowa, biwak, grochówka.

Rok pięćdziesiąty, pochód majowy
i tłum radosny ulicą wali,
tato transparent niesie - a na nim -
ten co ma usta słodsze od malin.

Polski październik i plac w szwach pęka -
głowy przy głowie. Cała Warszawa,
no i nasz tato z synkiem na rękach
entuzjastycznie wita Wiesława!
Głowa już siwa, ale twarz żywa,
żywa jak haseł treść na plakatach.
Rozpacz czy niechęć jej nie pokrywa,
raczej entuzjazm i aprobata.

I ciągle, ciągle w pierwszym szeregu.
W ZBOWIDzie, ORMO, w związkach czy w PRONie.
Mimo szalonych lat naszych zbiegu,
zawsze bezbłędnie po tej - co trzeba - stronie!

Ostatnie zdjęcia, w pięknym kolorze
na razie jeszcze u fotografa,
jak na nich wyszedł kochany tata?
zaśpiewam Państwu - za cztery lata.




Rate this interpretation
Rating of readers: Good 1 vote
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim