Śniadanie na trawie Grażyna Łobaszewska

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
    1 rating
Światła snop,
prosto w oczy snop,
przychodzi pani w bieli,
twarz jak z mąki,
serce drży,
zaczyna się.

Z polnych kwiatów kosz,
biały obrus leży.
- Niech pan się skupi -
mówi pani w bieli.
Miliony,
patrzą miliony!

To takie proste - proszę!
Zobaczył łąkę i las,
niebo i las,
na trawie chleb, zieleń i biel.
Farbki i cień,
słońce na szkle,
już prawie że wie,
już widać, że wie,
śniadanie na trawie,
na trawie, na trawie,
pan odgadł, pan wygrał, pan zgadł.

Światła snop,
znowu w oczy snop,
z sufitu włosy - cofnąć
powtarzamy,
otrzeć pot,
otrzeć z czoła pot.

- Proszę się uśmiechać
do kamery trzeciej,
na większym luzie -
radzi pani w bieli.
Miliony,
patrzą miliony!

To takie proste - proszę!
Zobaczył łąkę i las,
niebo i las,
na trawie chleb, zieleń i biel.
Farbki i cień,
słońce na szkle,
już prawie że wie,
już widać, że wie,
śniadanie na trawie,
na trawie, na trawie,
w powtórce już lepszy pan był
Kręcimy znów!

Już prawie że wie,
już widać, że wie,
śniadanie na trawie,
na trawie, na trawie.
w powtórce już lepszy pan był
Już lepszy był.




Rate this interpretation
Rating of readers: Weak 1 vote
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim