Bezdomny świątek Felicjan Andrzejczak

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Na wędrowca czekał tam,
W tej kapliczce miał swój dom
I nadzieję dawał nam
I pociechę naszym dniom.

Wszystkie ludzkie ścieżki znał
I przez nowe trakty wiódł,
Po to, by któregoś dnia
Niepotrzebnym stać się już.

Na rozstaju światów dwóch
Opuszczony świątek tkwi,
Pośród pustych łąk i pól
Tysiącletnie roi sny.
Na rozstaju światów dwóch
On na przekór czasom trwa,
Zapomniany, wiejski Bóg,
Który nagle został sam. . .

Czy kto przed nim jeszcze raz
Kiedyś znów zatrzyma się się
I w pokorze schyli twarz
I uroni gorzka łzę?

Czy też świątka w cieniu drzew
Zapomnienia skryje mgła,
Gdy dwudziesty pierwszy wiek
Inny nam otworzy świat?

Na rozstaju światów dwóch
Opuszczony świątek tkwi,
Z niebiosami tocząc spór:
Zostać tu, czy dalej iść?
Na rozstaju światów dwóch
Jutro już nie będzie stał,
Wmiesza się w codzienny tłum
I przed siebie pójdzie sam. . .




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim