Angel Edyta Bartosiewicz

Ciemność, wąska ulica, wciąż o tym myślę
To miejsce nie ma nazwy ani litości
Duże, zerkające oko, patrzy z nieba
Lecz ja nie jestem pewna, czy ono widzi

A jeśli będziesz protestował, oni spalą cię żywcem
Oh, jak można czuć się naprawdę wolnym?
Cóż, mogę być głucha, i ślepa także
Lecz wciąż pozostały mi jeszcze uczucia

Szukam anioła
Czule i szczerze, szukam anioła
Kogoś, kto by mnie ocalił
(szukam, szukam, szukam anioła)
Szukam anioła w tych mrocznych dniach
Nienawidzę tego bezimiennego miejsca

Może pozostały jeszcze jakieś uczucia
Lecz z pewnością nie ma już szacunku
Oh, nie będę narzekać i rozpaczać
Po prostu nie chcę znów przez to przechodzić

Szukam anioła…

Chciałabym wydostać się z tego bezimiennego miejsca !
Czy to tak trudno zrozumieć?!
Czy tak trudno uświadomić to sobie?!
Nie słucham o czym oni mówią
Bo nie obchodzi mnie to, już nie!
Oni kochają mówić o prawdzie
Później obserwują cię i kontrolują
Robią rzeczy nie fair, nie obchodzi mnie to,
Nie obchodzi mnie to – nigdy więcej!

Szukam anioła…

…Chciałabym wydostać się z tego bezimiennego miejsca



Rate this interpretation
contributions:
3EYE
3EYE
anonim