Gdzie on, tam i ty Blackout

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Kiedy budzę się nocą
Myślę, czy dla moich stóp
Śnisz wiodące do ciebie ścieżki
Czy dla mnie układasz w uśmiech wargi

Bo czym byłaby zieleń parków
Czym szelest strumieni
Bez twego uśmiechu?
Konwalią bez woni
Dzbanem bez dna

Gdy przyjdę jutro
Gdy powiem: "Chodź!"
Podaj mi rękę
Bo ja, bo tylko ja
Przez drogi kręte
Przez lasy, mgły
Znam ścieżkę prostą
Znam most

Więc kiedy jutro
Wzrok spotkasz mój
Oczu nie spuszczaj
I zanim odpowiesz mi
Że sama chcesz iść
Posłuchaj, czy
Nie powie serce twe tak...

Gdzie on tam i ty (i ty)
Gdzie ty tam i on (i on)
Wysłuchaj więc go (więc go)
Bo droga się pnie (aaa...)
Przez noc, przez burze
Więc promienia słońca
Nie chowaj przede mną
W swym sercu na dnie

Gdzie on tam i ty (i ty)
Gdzie ty tam i on (i on)
Wysłuchaj więc go (więc go)
Bo droga się pnie (aaa...)
Przez noc, przez burze
Więc promienia słońca
Nie chowaj przede mną
W swym sercu na dnie

Podaj mi rękę! (x5)




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim