Idąc na spotkanie Antonina Krzysztoń

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Idzie ulicą śmiejąc się do nas

Jakiś idiota jakiś idiota

I coś tam mamrze i coś tam śpiewa

Nie dać się tylko idiocie nie dać

Patrzy na niebo nad moją głową

W oczach tęczowo w tych oczach błogo

Cały w łachmanach ręce w kieszeniach

Jak się idioty idioty nie bać

I nagle patrzy mi prosto w oczy

Przez szereg zasłon mych zasłon mrocznych

Płyną godziny płyną obłoki

Stoję skruszony w oczach idioty

A ludzie patrzą w zwolnionym chodzie

I pobłażają mnie i idiocie

A ludzie patrzą w zwolnionym chodzie

I pobłażają mnie i idiocie




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim