To On Agnieszka Włodarczyk

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Trzymam dalej to wolne miejsce obok mnie,
może w końcu zjawi się on.
Nagle znikąd tu przymnie siada, juz więc
sama już nie ruszę się stąd.
Coś unosi nas,
lekko i przyjemnie nad liń naturą kolejnych miast.
Gaśnie świata krzyk, jesteśmy tylko my
nie ma udawania i gry.

ref.
To on, zjawia się nie wiem skąd i wyrywa mnie z rąk codzienności,
To z nim, uciekamy od świata, od pytań i od wątpliwości,
To on, zjawia się nie wiem skąd i wyrywa mnie z rąk codzienności
To z nim, uciekamy od świata, od pytań i od wątpliwości
To on...

Znowu wraza dzień magia już nie działa w tym czego chce i czego mi brak
To coś w sobie ma, mocno uzależnia mnie, obezwładnia cały móś wiat.
Zapominam się, trudno to zatrzymać już niespokojnie wibruje puls
Noc nie daje snów, w głowie tyle jego słów, czekam aż pojawi się znów.

ref.
To on, zjawia się nie wiem skąd i wyrywa mnie z rąk codzienności,
To z nim, uciekamy od świata, od pytań i od wątpliwości,
To on, zjawia się nie wiem skąd i wyrywa mnie z rąk codzienności
To z nim, uciekamy od świata, od pytań i od wątpliwości
To on..

To on, zjawia się nie wiem skąd i wyrywa mnie z rąk codzienności,
To z nim, uciekamy od świata, od pytań i od wątpliwości,
To on, zjawia się nie wiem skąd i wyrywa mnie z rąk codzienności
To z nim, uciekamy od świata, od pytań i od wątpliwości.




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim